Rolnictwo cyfrowe – czy zbawienie ma na imię big data?

20 maja podczas Światowego Dnia Pszczół Komisja Europejska ogłosiła dwie nowe strategie dotyczące żywności – „Od pola do stołu” oraz na rzecz bioróżnorodności. Tego samego dnia ukazał się także raport organizacji Friends of the Earth Europe, w którym aktywiści alarmują: jeśli wciąż w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, UE będzie promować rolnictwo cyfrowe, możemy stracić małe gospodarstwa.

Nowe rolnictwo zyskało już kilka przydomków: precyzyjne, cyfrowe, a nawet rolnictwo 4.0. Bazuje na sprzężeniu obserwacji satelitarnej upraw, prognozy pogody i stanu pól oraz szybkim przetworzeniu tych danych na potrzeby konkretnych gospodarstw. Jak wynika z raportu „Przyszłość rolnictwa” dzięki cyfryzacji rzeczywiście możemy zmniejszyć użycie pestycydów i herbicydów – poprzez zastosowanie usług geolokalizacyjnych oraz technik ułatwiających precyzyjniejsze wykrywanie zapotrzebowania gleby na konkretne substancje, zwłaszcza związków azotu i fosforu. Jednak większość narzędzi rolnictwa cyfrowego jest przeznaczona do pracy przy produkcji na dużą skalę. Może to wymusić dalszą koncentrację ziemi w celu utrzymania opłacalności produkcji. Istnieje więc obawa, że wraz ze wzrostem automatyzacji zmaleje niezależność drobnych rolników. Raport przygotowany przez FoEE ostrzega także, że rolnictwo cyfrowe nie sprzyja klimatowi i środowisku, lecz korporacjom agrotechnicznym. Warto zapoznać się z jego pełną wersją, której polskie tłumaczenie znajdziecie tutaj.